Finały

30 sieprnia (niedziela), Katowice - Hala MOSiR Szopienice ul. 11 Listopada 16

Manhattan MIstrzem ŚLLK 2026!

Klasyfikacja końcowa

  1. Manhattan
  2. RKS HUWDU
  3. FUSY-BYTOM
  4. B.A.B.D

Nagrody indywidualne

  • MVP: Mateusz Pawlik (Manhattan)

Multimedia

Mecz finałowy

Manhattan Manhattan 100:83 RKS HUWDU RKS HUWDU

Grupa: 11 Kolejka: 27 niedziela,30 sierpnia 18:30 Obserwator: Natalia/fifik / Nina stolik Uwagi: Hala MOSiR Szopienice
1 kw. 2 kw. 3 kw. 4 kw. Wynik końcowy
Manhattan 25 51 76 100 100
25 26 25 24
RKS HUWDU 22 35 73 83 83
22 13 38 10

Manhattan kontynuuje tradycje DOBTN!

Jak zapewnie wszyscy fani Śląskiej koszykówki wiedzą, jedną z prawdziwych legend Śląskiej Letniej Ligi Koszykówki jest DOBTN, rekordzista pod względem Mistrzowskich tytułów.
(Jakby się komuś bardzo nudziło, można zrobić takie zestawienie drużyn na podium z całej historii rozgrywek)
Dziś wprawdzie DOBTNu formalnie już nie ma, bo tą tajemniczą nazwą okazał się Manhattan, pod którego szyldem występuje dziś ten skład. Co by nie mówić, ich miejsce na podium w każdym sezonie jest tak pewne, jak to, że na Wigilię będzie karp. Ostatnimi latami najważniejsze batalie wprawdzie przegrywali, to jednak zawsze podium było.
W tym roku, ponownie zameldowali się w wielkim finale, gdzie zamiast etatowych rywali spod znaku BezKaKaKasku czy OFT mieli debiutantów RKS Huwdu. Czy to oznaczało łatwiejszą przeprawę niekoniecznie, ale za to dawało nadzieję na lepsze koszykarsko widowisko. Co finalnie się sprawdziło.
Obie ekipy na najważniejsze starcie w sezonie stawiły się w prawie najmocniejszych zestawieniach, choć po stronie fioletowych zabrakło jednak Dawida Komandzika.
Początek starcia lepszy po stronie debiutantów. Tradycyjnie ich grę robili bracia Respondek, sporo dobrego dokładali też Sibik z Cypkiem. W tym starciu liderów, jednak lepiej wyglądali Ci z RKSu. Sytuacja uległa zmianie, kiedy to zaczęły następować pierwsze zmiany w zespołach. Sprawdziło się to, co w zasadzie było widać gołym okiem, mianowicie że Katowiczanie mają więcej jakości na ławce. Wystarczyło kilka zmian w zespołach, a obraz wydarzeń na parkiecie odmienił się całkowicie. Manhattan trafiał, a Huwdu biło głową w mur. Druga kwarta to był popis weteranów. Miało się wrażenie, że co rzucili to wpadało, Kosmo prezentował się jakby czas dla niego się zatrzymał. Do tego ich kontry wyglądały zabójczo. W zaledwie kilka minut skończyli połowę, zostawiając rywali prawie 20 oczek za sobą. Nie ukrywam, że w tym momencie pomyślałem że jest po wszystkim, a druga połowa będzie formalnością. Na szczęście tak się nie stało. Manhattan ponownie zaczął się męczyć, a Huwdu mozolnie odrabiać straty, punkt po punkcie. Nie muszę chyba nadmieniać, że nie był to najlepszy fragment tego finału. Nie mniej debiutanci zrobili swoje, doprowadzając w pewnym momencie do stanu po 71, ostatecznie minimalnie przegrywając kwartę. W tamtym momencie, de facto mecz się rozstrzygnął. Huwdu podjęło dwa ustalenia: ponownie wpuszczamy część rezerwowych i odpuszczamy Pawlika bo nie trafia. No cóż, założenie to wyglądało jak z kasyna i takim finalnie było, bo to jak obstawić czerwone na ruletce, a wypadło ...czarne.
Manhattan momentalnie wykorzystał brak podstawowych graczy rywala i zanim Ci zdążyli wrócić, było już -10. Do tego odpuszczony Mati trafiał wszystko, w tym chyba trzy trójki na 75% skuteczności. Jak ten zawodnik wejdzie w gaz, to już nic go nie zatrzyma i tak było tym razem. Pawlik show, dziękujemy i do za rok.

fifik



Manhattan
Pawlik 28 6x3 MVP
Kosmowski 24
Donnerstag 7
Mierzejewski 2
Jacaszek 13
Goj 5
Kinczewski 3
Grzegorzewski 4
Przondziono 4
Pazdan 2
====================================
RKS Huwdu
Respondek M 19
Respondek P 17
Borowski 8
Sebrala 9
Boczek 6
Gambusz 2
Blaszczyk 11
Michalski 9


Mecz o III miejsce

B.A.B.D. B.A.B.D. 81:100 FUSY-BYTOM FUSY-BYTOM

Grupa: 10 Kolejka: 26 niedziela,30 sierpnia 17:00 Obserwator: Radek/Nikola/ Nina stolik Uwagi: Hala MOSiR Szopienice
1 kw. 2 kw. 3 kw. 4 kw. Wynik końcowy
B.A.B.D. 19 34 71 81 81
19 15 37 10
FUSY-BYTOM 25 50 77 100 100
25 25 27 23

Fusy trzecią drużyną SLLK

W meczu o trzecie miejsce spotkały się Bytomskie Fusy z B.A.B.D. O ile dla pierwszej z ekip konieczność gry w "małym" finale to raczej jednak troszkę zawód, bo z pewnością liczyli na więcej, to dla B.A.B.D. samo wejście do czwórki było wyczynem raczej ponad założenia o oczekiwania.
Widać to też było po frekwencji podczas tego meczu, gdzie Fusy zjawiły się w ledwo 6 osobowym składzie, bez W. Szpyrki, Karola Jagody czy Bartka Wróblewskiego. Rywale też bez kilku swoich liderów, ale jednak w liczniejszym składzie.
Po w miarę wyrównanej pierwszej kwarcie przyszła druga, która już była popisem Bytomian. Swoją robotę robił ich duet wysokich: Gembus-Kałuża. Kiedy przewaga sięgnęła prawie 2 0 punktów, wydawało się, że jest po wszystkim, ale gra bez rotacji wiąże się z tym że człowiek się męczy. To zmęczenie dopadło bytomian w kwarcie nr trzy. Brak powrotu do obrony, plus spadek celności rzutów sprawiły, że B.A.B.D.y złapały przysłowiowy wiatr w żagle. W pewnym momencie wyglądało to jak kalka meczu półfinałowego z Huwdu, tylko zamiast braci Respondek Biegali Pakura z Rotyńskim, a z dystansu swoje dorzucał Szewcu. Na przestrzeni kwarty trzeciej odrobili niemal całą stratę. Kiedy przed ostatnim starciem wydawało się, że postawią przysłowiową kropkę nad "i" dobijając ledwie człapiących rywali stało się coś wręcz niewiarygodnego. Seba Kałuża wgrał w siebie jakieś kody na nieśmiertelność i wyszedł jakby to był początek meczu. Rzucił kilka koszy sam, a następnie wykrzesał resztki z baków u swoich kolegów i w 10 minut perfekcyjnie rozmontowali rywali, sprowadzając ich do roli statystów. Oni chyba sami do końca nie wiedzieli jak to się stało, więc będą musieli zobaczyć to na powtórce z Youtuba :)

W nagrodę za swoją postawę dostali brązowe medale, puchar i dyplom, na którym drukarka każdego z nich odchudziła o dobre 10 kilo. :)