Manhattan Manhattan 85:100 BezKaKaKasku BezKaKaKasku

Grupa: 11 Kolejka: 27 niedziela,24 sierpnia 18:00 Obserwator: Nadia/fifik/Natalia Uwagi: Hala MOSiR Ruda Śląska
1 kw. 2 kw. 3 kw. 4 kw. Wynik końcowy
Manhattan 27 50 71 85 85
27 23 21 14
BezKaKaKasku 15 40 76 100 100
15 25 36 24

"Powiedz Faul"

Tym zwrotem można by w sumie zacząć i zarazem skończyć relację z meczu finałowego ŚLLK ad. 2025.

W tym miejscu powinienem teraz wylać całe pokłady żółci, ale to nie ma sensu, bo niewiele to zmieni. Jeśli ktoś na serio chce dowiedzieć się co myślę, zapraszam na stronę ŚLLK, do działu archiwum i polecam kliknięcie na sezon 2022 i przeczytanie relacji z tamtego finału. Mógłbym zrobić kopiuj-wklej.

Formuła grania z obserwatorami, zamiast sędziów wymaga od zawodników pewnej umiejętności, czucia gry. Wystarczy że jeden, dwóch graczy tej umiejętności nie posiada, to sypie się cały mecz. Dokładnie tak było wczoraj.
Nie mogę jednak tego zrozumieć, gdyż grali przeciwko sobie faceci co znają się z 20 lat jak nie dłużej, część z nich od września zagra w jednej drużynie w amatorce, razem wypili nie jedno piwo, obalili nie jedną flaszkę, a tutaj wychodzą sobie pograć finał letniej Ligi i ... próbują zrobić sobie wzajemnie krzywdę. Co trzeba mieć w głowie?
Przecież przychodzimy po to by się pobawić, porywalizować, a nie pozabijać. W poniedziałek trzeba iść do roboty!
Nagrodą nie było 100 baniek i kontrakty w PLK, a puchar za dwie stówki i medale za 5,50 sztuka.
Oczywiście wszystko przez złych Obserwatorów.

W tej lidze, patrząc przez pryzmat lat jest pewna prawidłowość, dwa finały wychodzą względnie, by trzeci z kolei był kopią wczorajszego.
Nie ukrywam, że po kapitalnych półfinałach uwierzyłem, że po 20 latach grania w tej lidze, większość odnalazła w końcu jej sens, jak widać złudnie. Ważne że można Dziewczyny, które poświęcają dla SLLK i przede wszystkim dla WAS swój czas, powyzywać od "tępych pizd".
W przyszłym roku finał sędziujecie-obserwujecie sobie sami, bo przecież tylko Wy jesteście zayebiści, a cała reszta jest chooojowa.

Co do samego "meczu" to zapamiętałem, absolutnie najmocniejszy skład BKK i jednak niepełny Manhatttanu. Przez pierwszą połowę bogactwo materiału po stronie obrońców tytułu nie chciało się przełożyć na zdobycze punktowe, co wzbudzało frustracje, których konsekwencje opisałem powyżej. Pod koniec trzeciej kwarty, gdy liderzy ekipy z Katowic mocno opadli z sił, Kaski ich przełamały. Tradycyjne przebudzenie Bączyńskiego, w końcu celne trójki Ćwikły i Bobrowskiego sprawiły, że Rudzianie odjechali na kilkanaście punktów i to zwycięstwo dowieźli do ostatniego rzutu finału, który "tradycyjnie" można rzec, należał do Buki.

MVP Finału: Mateusz Bobrowski - był jednym z tych, który przyszli sobie zwyczajnie pograć w basket i całkiem dobrze mu to wyszło.


Partnerzy