Manhattan Manhattan 101:65 RKS HUWDU RKS HUWDU

Grupa: C Kolejka: 3 czwartek,02 lipca 18:00 Obserwator: fifik Uwagi: -
1 kw. 2 kw. 3 kw. 4 kw. Wynik końcowy
Manhattan 25 51 75 101 101
25 26 24 26
RKS HUWDU 12 31 49 65 65
12 19 18 16

Manhattan rozsmarował koszykarsko RKS Huwdu na Piotrowickim tartanie
Manhattan 101-65 RKS Huwdu

Nie ukrywam, że wpisując się na ten mecz liczyłem po cichu, że zobaczę świetne koszykarskie widowisko, bo grały dwie ekipy, który zdecydowanie posiadają potencjał jakościowy graczy, by takie widowisko dać. Niestety tym razem wszystko potoczyło się w myśl powiedzenia "z dużej chmury mały deszcz"
Fioletowi w tym meczu mieli zasadniczy problem z podstawowym elementem koszykarskiego rzemiosła, mianowicie z trafianiem piłką do kosza. Już sam początek pięknie to pokazał, gdyż gospodarze grając spokojny basket rozpoczęli ten mecz od ...15-0. Późniejszy zryw Huwdu i run 10-0 były wprawdzie światełkiem tunelu, ale już kolejne minuty pokazały, że to światełko okazało się pociągiem, który ich rozjechał koszykarsko po całości.
Katowiczanie oprócz fajnej gry zespołowej mieli też swoje indywidualności, mn. Krzyśka Przondziono, który kolejny raz pokazał że u niego "Sky is the limit" Niezależnie, czy grając w słabej jak dupa węża Dynastii Gwiazd (oczywiście jak na poziom I ligi RALK), czy w naszpikowanym gwiazdami śląskich podwórek Manhattanie, pokazał kapitalny basket, udowadniając że ksywka BOSS jest w pełni zasadna. Oczywiście łatwiej się gra kiedy obok siebie masz Dawida Jacaszka czy Łukasza Grzegorzewskiego, którzy potrafią Cię znaleźć niemal wszędzie, jeśli tylko wypracujesz sobie metr miejsca od rywala. Dzięki temu oglądaliśmy kilka kapitalnych zagrań gospodarzy, których nie powstydzili by się zawodowi gracze z najwyższych lig.
Huwdu zaś za drugim biegunie, jakby obręcze postawiły im klasycznego focha, chociaż w sumie nie do końca, bo było też wiele ich rzutów, co nawet do nich nie dolatywało. Szczególnie tych z dystansu, gdzie oglądaliśmy w ich wykonaniu zdecydowanie więcej airball'i niż celnych trafień, nawet licząc te dwa ostatnie Boro, z samej końcówki, które już o niczym nie decydowały.
Jakby nie indywidualne umiejętności braci Respondek, to Huwdu by dziś z 30 punktów nie wyszło.
Natomiast trzeba oddać gościom, że kiedy zrozumieli, że to nie ich dzień przyjęli to z godnością, bez spiny bawiąc się tym meczem do końca. Umieć przegrać i oddać rywalom co ich, to też ważna umiejętność, a tutaj Huwdu zachowali się z klasą, a samą porażkę wzięli na klatę, potwierdzając starą jak świat maksymę, że koszykówka to sport dla ludzi inteligentnych.

fifik


Galeria